Żniwa

autor: Kamila Juśkiewicz

Lipiec i sierpień, to czas żniw. Za chwilę, o ile pogoda na to pozwoli, na pola wyjadą kombajny. A ja chciałabym dzisiaj przypomnieć żniwa bez kombajnu. W tym celu sięgnęłam do albumu mojego taty i sami zobaczcie, jakie perełki znalazłam: żniwa w Toporze w latach 70. XX w. Kto z Was pamięta takie żniwa?

Sianokosy, Topór lata 70. XX w. (album J.Z. Kący)

Pracowite święto

Żniwa były ukoronowaniem całorocznej pracy, tzw. świętem plonów. Było to najważniejsze wydarzenie. Cała rodzina musiała się wówczas stawić, by pomagać przy koszeniu, odbieraniu, wiązaniu, a potem zwożeniu. Takie niezmechanizowane zbiory wymagały dużego nakładu pracy ręcznej. Była to więc dobra okazja do wzajemnego odrobku i zacieśniania sąsiedzkich więzów. Mężczyźni kosili, a kobiety odbierały i wiązały snopy. Snopy należało ustawić na polu, żeby lepiej schły. Później konno zwożono snopy do stodoły, gdzie następowała młócka. W latach 70. na naszych wsiach rzadkością były mechaniczne młóckarnie. Często młócono ręcznie. Za pomocą cepa oddzielano ziarno od słomy.

Żniwa, Topór lata 70. XX wieku (album J.Z. Kący)

Przy żniwach ręcznych pogoda miała dużo większe znaczenie. Pracy było więcej. Należało wykonać ją bardzo szybko. Nie wolno było dopuścić do zmoczenia snopów, aby ziarno nie spleśniało. Jak wiemy lato w naszym klimacie potrafi być bardzo kapryśne. Dlatego praca rolnika uczyła wielkiej pokory. Żar lejący się z nieba nie przeszkadzał. Upał był dobrym towarzyszem, bo chociaż ziarno było suche. A jak już wszystko było zwiezione do stodoły pod strzechę, wtedy można było świętować…

Kombajny

Osobiście pamiętam, że jeszcze w latach 80. siedziałam przy miedzy dopingując dorosłych pracujących przy ręcznych żniwach. Przy miedzy, nie daj Boże za miedzą. Dziadek wskazał granicę pola i kazał jej pilnować. To były chyba ostatnie ręczne zbiory. Później kosił kombajn. Jedyne co, to trzeba było ręcznie obkosić tę świętą miedzę, by kombajn nie wjechał na pole sąsiada. Na początku przyjeżdżał kombajn z SKR-u (Spółdzielni Kółek Rolniczych). Później kombajny były w rękach prywatnych.

W Polsce pierwsze kombajny pojawiły się około 1949 roku. W 1954 roku na radzieckiej licencji kombajnu Staliniec zaczęto produkować kombajny Vistula. (To właśnie Vistulę porwał Zenek do stodoły Pawlaka w filmie „Nie ma mocnych”) W 1976 roku w Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku zaczęto wytwarzać Bizony Super Z056, które stały się polską legendą i do dzisiaj można je spotkać na polach. Płocka fabryka w 1986 roku zaczęła produkować Bizony Gigant Z083 – największe i najbardziej potężne kombajny zbożowe w historii polskiego rolnictwa, ale te były u nas rzadkością.  

Bizon Super Z056, produkowany od 1976 roku z Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku (źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Opublikowano

w

przez