Plon niesiemy plon…, czyli o dożynkach w Małej Wsi
autor: Jagna Sekular
Gdy sierpniowy upał odchodził z pól, zboże zwieziono do stodół, a nad pustymi rżyskami unosił się jeszcze zapach plonów i rozgrzanej ziemi, wiadomym było, że nadchodzi czas dożynek. Mieszkańcy Małej Wsi i okolicznych wiosek, a potem całej gminy Mrozy z utęsknieniem wyczekiwali obrzędu rolniczego dziękczynienia za zebrane plony.
,,Wujek” Bolek
To właśnie w Małej Wsi zrodziła się w latach pięćdziesiątych i była pielęgnowana do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku tradycja dożynek wiejskich. Zapoczątkował ją wielki miłośnik wsi i folkloru – Bolesław Gałązka, zwany przez wszystkich „Wujkiem”. Pan Bolesław, rolnik i gospodarz, który cieszył się wśród dorosłych i młodzieży wielką estymą, zachęcał do pielęgnowania pamięci o tym co chłopskie, nasze, polskie. W latach pięćdziesiątych rozpoczął działalność jako animator kultury ludowej, a dożynki były jednym z wielu działań, które integrowały szczególnie młodych mieszkańców wsi, przekazywały kolejnym pokoleniom twórczość ludową, zwyczaje i przede wszystkim umiłowanie polskiej ziemi i rolniczego trudu.
Przygotowania
Przygotowanie oprawy artystycznej święta plonów było więc okazją do kultywowania tradycji, do zaprezentowania talentów wokalnych, aktorskich czy recytatorskich ówczesnej młodzieży.
Próby do występów rozpoczynały się już w lipcu. Najczęściej spotykano się w niedziele, czasami w sobotnie popołudnia. Tego dnia aż do zmroku w świetlicy wiejskiej było gwarno i radośnie. Dlaczego do zmroku? Powód był jakże oczywisty. Wieś została zelektryfikowana dopiero na początku lat 60. Wszystkie teksty piosenek każdy z występujących zapisywał w swoim zeszycie, bo nie było możliwości ich wydrukowania i skopiowania, tak jak obecnie. Do finału trzeba je było znać na pamięć.
Dożynkowy korowód
Coroczne święto plonów w mojej rodzinnej wsi gromadziło liczną publiczność z całej okolicy, która z zainteresowaniem i niecierpliwością oczekiwała na pojawienie się dożynkowego korowodu. O zbliżaniu się zespołu ludowego oznajmiał zebranym donośny i radosny śpiew piosenki „Plon niesiemy plon”:
Plon niesiemy plon w naszych ojców dom.
Żeby dobrze planowało, po sto korcy z kopy dało.
Plon niesiemy plon w naszych ojców dom.
Plon niesiemy plon w naszych ojców dom.
Już nie chwieje się jareczka, sprzątnęliśmy do ziarneczka.
Plon niesiemy plon w naszych ojców dom.
Wieniec
Po chwili oczom oczekujących ukazywał się piękny wieniec dożynkowy, a wokół niego uśmiechnięci i wystrojeni na ludowo żeńcy. Wieniec – symbol dziękczynienia za plony był uwity z nowego zboża: żyta, owsa, pszenicy, jęczmienia, udekorowany kwiatami i wstążkami. Kształt i rozmiar wieńca zmieniał się przez lata. Na początku wito go na rzeszocie, czyli sicie z dużymi otworami, potem na specjalnym metalowym stelażu. Przygotowanie dożynkowego wieńca odbywało się zazwyczaj w świetlicy wiejskiej lub w obejściu gospodarskim jednego z członków zespołu. I znów było to okazją do sąsiedzkich spotkań, zalotów, bliższego poznania. Uczyło współpracy, odpowiedzialności, rozwijało kreatywność, przekazywało tradycję.
Już na scenie wybrzmiała kolejna piękna pieśń dożynkowa, „Błogosławiona dobroć człowieka” do słów Zofii Solorzowej.
Błogosławiona dobroć człowieka
Niesie pokój ludziom w dom.
W progu chaty na sierotę czeka,
Nie da płynąć bólu łzom.
Wyciągnijmy dłonie ku dobroci,
Niechaj dom nasz słoneczkiem ozłoci.
Błogosławiona dobroć człowieka
Niesie pokój ludziom w dom…
Część oficjalna
Następnie gospodarz i gospodyni przekazywali ówczesnym przedstawicielom władzy państwowej chleb upieczony z nowego ziarna z życzeniami, aby sprawiedliwie go dzielili. Kolejnym elementem obrzędu było sypanie zbożem na szczęście. Odświętnie ubrana gospodyni czerpała ziarno z zapaski i rozrzucała nad głowami zebranych, wołając:
„Na szczęście, na zdrowie, na ten dobry rok, żeby się rodziła pszenica i groch, żeby się darzyło, w stodole, w oborze, w komorze i wszędzie pełno było. Szczęść Boże!”.
Potem zabierali głos zaproszeni goście, którzy, doceniając rolniczy trud, dziękowali za wysiłek, obiecywali pomoc i wsparcie na wielu płaszczyznach.
Część artystyczna
Po części oficjalnej zespół dożynkowy prezentował rozrywkową część artystyczną. W repertuarze nie mogło zabraknąć piosenek ludowych związanych ze żniwami i ciężką pracą rolnika. Młodzi artyści chętnie śpiewali także o miłości, zalotach czy niespełnionym uczuciu oraz o pięknie przyrody i jej wpływie na człowieka. Nie zabrakło wierszy polskich poetów, na przykład Marii Konopnickiej. Fragment jej utworu: „Temu tylko pług a socha, kto tę czarną ziemię kocha” widniał jako dożynkowe hasło rozpięte na pasiastym kilimie. Była to manifestacja głębokiej, niemal mistycznej więzi rolnika z ziemią, która karmiła całe pokolenia.
Podczas dożynkowych występów nie brakowało także zabawnych scenek, skeczów czy parodii, będących swoistym odbiciem wiejskiego życia. Pisał je Bolesław Gałązka i sam często je prezentował na scenie. Śpiew prowadziła moja mama, Stanisława Serwatka. Artystom przygrywał akordeonista lub akordeoniści. Przez wiele lat mogliśmy podziwiać na scenie muzyczne umiejętności Mirosława Szaniawskiego, Zygmunta Osińskiego czy Sławomira Żydaka.
Najbardziej wyczekiwano na przyśpiewki, czyli krótkie teksty do popularnych melodii, które były doskonałą okazją do bezkarnego wyśmiania wad lokalnej społeczności. Wytykano w nich skąpstwo gospodarzy, lenistwo panien lub kawalerów, plotkarstwo sąsiadek, bezmyślne podążanie za nowoczesnością, czy w końcu nieumiejętne zarządzanie w ówczesnych lokalnych instytucjach państwowych. Oprócz żartów przyśpiewki zawierały życzenia urodzaju na kolejny rok, zdrowia oraz dziękczynienie za ukończenie żniw. Co ciekawe, z tekstem przyśpiewek wykonawcy zapoznawali się tuż przed występem, aby jak najdłużej utrzymać w tajemnicy ich treść.
Tradycyjnie dożynki kończyła zabawa ludowa, która trwała do białego rana.
Stroje
Zespół dożynkowy musiał zadbać także o stroje. W początkach działalności artystycznej dziewczęta występowały w granatowych spódnicach i białych bluzkach ozdobionych czerwonymi koralami. Chłopcy nakładali białe koszule, zamiast krawatów zawiązywali czerwone wstążki. Później na potrzeby występujących dziewcząt zostały uszyte odświętne czerwone spódnice z wełnianego, grubego samodziału tak zwane sorce. Ta część stroju była własnością zespołu i przekazywano ją kolejnym pannom. Całości dopełniały kolorowe wełniane szalinówki, czyli chusty w kwiaty z frędzlami, narzucone na ramiona.
W połowie lat siedemdziesiątych wraz z nastaniem ery disco wielką popularnością cieszyły się minispódniczki. Anegdota głosi, że dziewczęta z zespołu dożynkowego umówiły się między sobą i podwinęły, zbyt długie ich zdaniem, spódnice do popularnej wówczas długości mini. Kierownictwo artystyczne postawione przed faktem dokonanym musiało przystać na fortel młodych artystek. Ech, młodość!
W następnych dekadach, kiedy organizacją dożynek zajęło się KGW Mała Wieś sorce zastąpiono kwiecistymi spódnicami. Białą bluzkę każda z panien lub gospodyń musiała przygotować we własnym zakresie.
Wyraz tożsamości lokalnej
Wraz z przemianami społeczno-politycznymi zmieniał się także charakter tego obrzędu. Po 1989 r. święto to przestało być narzędziem propagandy politycznej PRL, a stało się autentycznym wyrazem tożsamości lokalnych samorządów oraz parafii. Tradycje dożynkowe w Małej Wsi kultywowano do połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Może warto wrócić do korzeni?
Przypis redakcji: Dożynki, inaczej Święto plonów, nawiązują do zwyczajów słowiańskich, do kultu roślin i dziękczynienia bogom za plony. W czasach przedchrześcijańskich przypadały w czasie równonocy jesiennej (23 września). W tradycji polskiej wsi obchodzone są w drugiej połowie sierpnia albo na początku września po zakończeniu żniw. W okresie gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej zagościły w majątkach ziemskich. Urządzano je dla żniwiarzy, doceniając w ten sposób wykonaną przez nich pracę i osiągnięte plony. Często wiązały się z uroczystością religijną. W okresie PRL-u dożynki przybierały nierzadko charakter polityczny, wyrażając poparcie dla ówczesnej władzy i prowadzonej przez nią polityki rolnej. Dożynki były zawsze bardzo ważnym i radosnym świętem na wsi. W gminie Mrozy najsłynniejsze dożynki odbywały się w Małej Wsi.
Bardzo dziękuję Pani Jagnie Sekular za zebranie i opisanie pięknej historii dożynek w Małej Wsi.
Informacje nadesłane przez Czytelników po publikacji artykułu:
Od 1998 lub 1999 organizowanie dożynek ” przejął ” sołtys Kazimierz Sęktas. Ostatnie wiejskie dożynki odbyły się w roku 2007.


